Blog o istocie współczesnej europejskości. Próba odpowiedzi na pytanie, jakie wartości tkwiące u źródeł kształtowania się nowoczesnych społeczeństw Europy mogą odegrać ważną rolę we współczesnym świecie.
RSS
poniedziałek, 10 marca 2014

Obraz zagrożeń, przed którymi stoi Europa przypomina coś, co znamy dzięki studiom nad grecką filozofią. Chodzi o to, czego doświadczył Platon na początku własnego życia intelektualnego w swych ojczystych Atenach. Posiadamy na to pewien rzadki dokument, tak zwany siódmy list, polityczny list otwarty, w którym Platon (lub ktoś inny dobrze poinformowany, kto kazał to napisać) opowiada historię własnego powołania ku filozofii. Opisuje tam, jak to szereg trudnych i burzliwych wydarzeń wypełniło jego młodość, wojna peloponeska, klęska Aten, narzucenie przez zwycięskich Spartan rządów aroganckiej i tyrańskiej grupy arystokratycznej, tzw. trzydziestu tyranów, i jak następnie ta bliska mu z racji urodzenia grupa zostaje zdetronizowana i zastąpiona przez powracającą demokrację. I właśnie ta witana jako wyzwolenie demokracja skazuje uwielbianego i podziwianego przezeń człowieka, Sokratesa, w procesie o bezbożność na śmierć przez wypicie trucizny. Właśnie to bolesne doświadczenie skierowało go na drogę filozofii.

Musiał w końcu dostrzec, że nie tylko jego własne miasto było źle rządzone, ale że - w polu jego widzenia - wszystkie miasta były w podobny sposób źle rządzone, tak więc po działalności publicznej nie można oczekiwać niczego owocnego. Poszedł więc drogą filozofii. Słowo, „filozofia” ma tu naturalnie sens o wiele szerszy niż moja skromna profesja. Filozofia oznacza pójście drogą teorii, oznacza życie stawiające pytania o prawdę i dobro w taki sposób, że nie dba się ani o własny zysk, ani o korzyści publiczne. Wydaje mi się, że w tym szerokim sensie doświadczenie Platona da się całkowicie zastosować do naszej sytuacji. Nie to, iżbym chciał powiedzieć, że wszystkie nasze państwa są źle rządzone. Uważam jednak, że trzeba powiedzieć, iż gospodarcze i ekonomiczne podstawy całego naszego życia politycznego znajdują się w podobnie złożonym i wymagającym przynajmniej namysłu położeniu, podobnym do tego, co ówczesna Grecja przeżyła w czasie swego upadku.

Postawmy sobie przede wszystkim pytanie, co filozofia ma w takiej sytuacji do zaproponowania. Trzeba jednak przy tym najpierw jasno sobie uświadomić, czym filozofia właściwie jest i jak to, że ona w ogóle w naszym sensie istnieje, jest w najintymniejszy sposób związane z naszą europejską cywilizacją. Słowo „filozofia” długo tworzyło, w ogólnym znaczeniu „theoria”, pojęcie zbiorcze dla nauki w ogóle. Jeszcze słynne Zasady przyrodoznawstwa Newtona, dzięki którym stał się twórcą nowoczesnej fizyki, nazywały się Philosophiae naturalis principia mathematica - elementy i zasady poznania natury. W rzeczy samej, od samego początku naszej zachodniej kultury jest filozofia związana z wyłonieniem się nauki. Ona była tym novum, które wprowadziło jedność Europy i które dziś, poprzez opartą na europejskiej nauce kulturę, współokreśla groźną sytuację cywilizacji światowej w całym jej wielostronnym promieniowaniu.

02:22, anton1914
Link
niedziela, 09 marca 2014

Po dwóch wojnach światowych nastąpiły olbrzymie zmiany, dotyczące także miejsca Europy w świecie. W polityce nie idzie już o równowagę sił, ową dla wszystkich zrozumiałą główną zasadę wszelkiej międzynarodowej aktywności politycznej. Chodzi odtąd o równowagę globalną, o kwestię koegzystencji olbrzymich skupisk sił. Nawet wyrażenie „gospodarka narodowa”, którego wciąż jeszcze używamy, brzmi nieco przestarzale. Czym są narody, czym jest „narodowa gospodarka” w epoce wielonarodowych przedsięwzięć, w epoce gospodarki światowej, w epoce, o której obliczu stanowi rewolucja przemysłowa. Wszystko to jest z pewnością jakimś następstwem niesłychanego rozwoju technicznego, rozkręconego wznieconą przez dwie wojny pasją niszczenia. Rewolucja przemysłowa urosła na końcu tej epoki, w drugiej połowie stulecia, w stuleciu odbudowy, do wielkiej fali, która nas zalewa i unosi z sobą.

To jest ta nowa sytuacja, w której Europa - i nie tylko Europa - znalazła się wskutek rozwoju w ostatnich dziesięcioleciach. Nie jesteśmy już u siebie, w naszej małej, popękanej, bogatej i różnorodnej części Ziemi. Jesteśmy uwikłani w wydarzenia, zagrożeni przez wydarzenia, które nie ograniczają się do naszej małej ojczyzny. Zasadniczą stronę tej sprawy muszę ostro podkreślić: mam na myśli wewnętrzną konsekwencję tych procesów, która doprowadziła nas do ich krytycznych granic. Ponieważ po raz pierwszy powstał arsenał zbrojeniowy, którego użytek nie rokuje już nikomu zwycięstwa, lecz oznaczałby tylko kolektywne samobójstwo ludzkiej cywilizacji. I ponieważ nadszedł, być może jeszcze poważniejszy, kryzys ekologiczny - wyczerpanie, spustoszenie i zniszczenie naturalnych bogactw naszej ojczystej Ziemi. To są dwa zagrożenia, które jako wewnętrzne następstwo gwałtownego przyrostu ludności i olbrzymiego wzrostu dobrobytu w krajach rozwiniętych wpływają na warunki życia całej ludzkości.

Alternatywa nie istnieje. Można co najwyżej mówić o sterowaniu i kierowaniu zachodzącymi procesami, które umożliwia przeżycie wszystkich i które wymaga zapewne od nas wszystkich jeszcze innych starań niż działalność polityczno-ekonomiczna i zewnętrzno-polityczna. To jest stan, od którego musimy wyjść. Europa jest nierozwiązalnie uwikłana w kryzys światowy, na który nikt nie ma patentowego rozwiązania. Raczej każdy, kto jest aktywny w procesach politycznych lub ekonomicznych, jest świadom tego, że my wszyscy, na Zachodzie i Wschodzie, zbliżamy się powoli do strefy granicznej naszego życia i przetrwania i musimy wiedzieć, jak, dla naszego wspólnego dobra, uniknąć przekroczenia tej granicy.

22:39, anton1914
Link
1 , 2 , 3 , 4
 

Ten blog uczestniczy w rankingu najlepszych blogów.