Blog o istocie współczesnej europejskości. Próba odpowiedzi na pytanie, jakie wartości tkwiące u źródeł kształtowania się nowoczesnych społeczeństw Europy mogą odegrać ważną rolę we współczesnym świecie.
RSS
piątek, 28 marca 2014

W XIX-tym stuleciu gwałtowny rozkwit nauk zaowocował tak rozległymi zastosowaniami technicznymi, że zaczęto mówić o „rewolucji przemysłowej”, która odtąd zalewa nas coraz nowymi falami. Gdy wyjdziemy od tego doświadczenia, że w XVII wieku położono nowe fundamenty naszej wiedzy, to zrozumiemy, że wraz z rozwijaniem się nowej naukowej postawy badawczej realizacja pośredniczącego zadania filozofii stawała się coraz bardziej beznadziejna. Jak można było pogodzić stary, harmonijno-sensowny obraz świata oparty na teleologicznej fizyce i metafizyce z nowym pochodem wiedzy i mocy ku nieograniczonym celom? Jest zrozumiałe, że filozofia po coraz to nowych próbach pośrednictwa między metafizyką a nauką doświadczalną musiała coraz bardziej ustępować z pola. Doprowadziło to do tego, że w XIX-tym stuleciu właściwą kwestią filozofii akademickiej stała się teoria poznania, to znaczy teoria poznania naukowego. Niezaspokojona potrzeba „metafizyki”, odpowiedzi na pytanie o sens całości, wpadła przez to w ręce outsiderów, którzy wprowadzili tak zwane światopoglądy - choćby w stylu Schopenhauera, Marksa albo Nietzschego. Wewnętrzna potrzeba ludzkiego ducha, potrzeba sensownego powiązania całości, nie mogła być zaspokojona przez nauki i ich teoretyczne ugruntowanie.

Czym zatem stała się filozofia w naszych czasach? I co może wnieść do krytycznych problemów naszej godziny prawdy? Już poprzez takie sformułowanie pytania chciałbym zaznaczyć, że nie chcę mówić o tzw. filozofii nauki czy teorii nauki. Jest to całkowicie uzasadniona logiczna kontynuacja XIX-wiecznej teorii poznania, która tę ostatnią oczyściła z wielu wyobrażeń nie do utrzymania - nazwałbym je pozostałościami metafizyki - które ją współokreślają. Dzisiaj doskwiera nam kwestia o wiele bardziej zasadnicza niż tylko uzasadnienie poznawczej wartości nauki. Idzie raczej o to, by obronić całość naszego kulturowego bogactwa, ochronić przed zagrożeniami i przygotować nas wszystkich do zadania bycia człowiekiem, które przed nami stoi. Nie wiemy, czy będą to katastrofy czy też wzrastające ubóstwo, a może cierpliwa praca nad ograniczeniem i kontrolowaniem owej spiętrzonej woli, która prze jakby na mocy własnego prawa, grożąc nam samozniszczeniem. Zapytajmy, co filozofia zrobiła dla tego zadania naszych czasów. 

23:07, anton1914
Link
niedziela, 23 marca 2014

Tradycyjna wiedza, przekazywana dotąd pod wspólnym hasłem filozofii opierała się na tym, co nazywano metafizyką. Nazwa ta mówi wiele: jest to coś, co stoi za fizyką i leży u jej podstaw. Fizyka nie oznacza tutaj tego, co dziś nazywamy fizyką, lecz ową zbudowaną na modłę fizykę Arystotelesa, w której ogień idzie do góry, bo jest u siebie w sferze lśniących ciał niebieskich, zaś kamień spada na dół, bo tam są inne kamienie i tam jest jego miejsce. Może to wydawać się śmieszne, ale stanowiło to zrozumiałą całość, odpowiadającą temu, jak porządek zdarzeń przyrody jawił się naszym oczom, i w zupełności odpowiadało temu, jak zachowywali się ludzie, jak jako społeczność formowali swe życie, tworzyli prawa i instytucje oraz poprzez celową pracę troszczyli się o wspólne dobro. Wielki homogeniczny rys porządku i celowości zawierał się w tej wizji świata, mającej swe ostateczne ugruntowanie w metafizyce.

Dziś to wygląda inaczej. Oznaką nowoczesnej nauki jest, że się tak wyrażę, całkowicie prosta wola, która wynajduje możliwości, bada je i w końcu wprowadza w byt, inscenizuje i organizuje - ryzykownie i zarazem precyzyjnie. Pojawiło się nieograniczone pole badań i działań atakujące wszędzie to, co jeszcze nieznane. Z drugiej strony społeczność ludzka czuje się od tysiącleci zakorzeniona w świecie, zaznajomiona z nim, z całością jego urządzeń, zwyczajów i obyczajów. Przed filozofią wyrosło przez to nowe zadanie pogodzenia tych dwu skrajności: badawczego wkroczenia w nieznane i zabezpieczenia znajomej i zrozumiałej wiedzy życiowej.

Rozpoczęło się ono w wieku systemów filozoficznych. Tego słowa nie używano wcześniej do konstruktów filozoficznych. Pojawiło się dopiero w XVII i XVIII wieku, bowiem owo nowe zadanie powstało dopiero wraz z nową nauką. Ale wyrażenie „system” jest pojęciem powszechnie znanym. Znamy je z greckiej teorii liczb i muzyki, stamtąd też zostało ono przeniesione do struktury systemu świata i wszechświata. W słowie „system” tkwi w istocie pierwotny sens szukania harmonii j jedności w tym, co wydaje się chaotyczne i nieuporządkowane. Na przykład astronomowie w czasach platońskich, uznający system geocentryczny, musieli uciekać się do wysublimowanych wyjaśnień, by poprzez ruchy gwiazd pozornych wyjaśniać tory planet. Dopiero system heliocentryczny położył kres tym trudnościom. A więc gdy filozofia posługuje się tym samym słowem, to postrzega sytuację w podobny sposób, jako spajanie tego, co się rozpada oraz szukanie jedności i harmonii.

09:25, anton1914
Link

Ten blog uczestniczy w rankingu najlepszych blogów.