Blog o istocie współczesnej europejskości. Próba odpowiedzi na pytanie, jakie wartości tkwiące u źródeł kształtowania się nowoczesnych społeczeństw Europy mogą odegrać ważną rolę we współczesnym świecie.
RSS
sobota, 19 kwietnia 2014

W heroicznych i ascetycznych zabiegach abstrakcji nauka chce oprzeć się tylko na niewątpliwych faktach, by na nich zbudować poznanie. Przyznaję, iż ten realizowany przez naukę wymóg jest dokonaniem wysoce moralnym. Badacze w każdej chwili muszą być na tyle krytyczni, by ustrzec się przed przedwczesnymi sądami, oczekiwaniami i ulubionymi ideami, by je samemu kontrolować i potem wystawiać na krytykę naukową. Społeczność badaczy tworzy, szczególnie w naukach przyrodniczych, nieprzekupną instancję weryfikacyjną.

Mimo to zwrot filozofii ku doświadczeniu życiowemu ma wielkie znaczenie. Dostrzegał to wyraźnie nie tylko Husserl i inni przedstawiciele szkoły fenomenologicznej, zwłaszcza Heidegger, lecz również w tym samym czasie amerykański pragmatyzm. Istnieje tu zagadnienie głębsze niż to, do którego szykuje się nowoczesna nauka z jej przyczynowym wyjaśnianiem i osiąganym poprzez to opanowaniem procesów w przyrodzie - a być może także i w społeczeństwie. Znajdujemy się tu wobec czegoś, co nazywamy praktyką. Praktyki nie rozumie się przy tym w sensie teoretycznym, zgodnie z którym nie jest ona niczym innym jak zastosowaniem teorii. Chodzi o praktykę w znaczeniu pierwotnym, greckim, wedle którego praktyka miała sens - odważę się powiedzieć - pasywny. Grecki list kończył się zwrotem en prattein, co się tłumaczy: „Niech ci się wiedzie”. W praktyce zawarte jest to, jak się komu wiedzie. Dobrze albo źle, w każdym razie jakoś, co wskazuje, że nie jesteśmy panami naszego życiowego położenia, lecz że przez to czy owo uwarunkowani, przez wiele skrępowani, rozczarowani, czasem szczęśliwi, gdy nam się co powiedzie, przekraczając jeszcze nasze najśmielsze nadzieje. W takiej praktyce tkwi z pewnością pewna nowa bliskość względem całości stanowiska w świecie nas jako ludzi. Wiążą się z tym natychmiast czasowość, skończoność, plany i projekty, wspomnienia, zapomnienia i bycie zapomnianym.

Mamy tu zatem do czynienia z tym, co pod hasłem dziejowości stało się w XX wieku jednym z głównych tematów filozofii. Mamy przy tym na myśli przede wszystkim wielkie osiągnięcie XIX-tego stulecia, wytworzenie zmysłu historycznego, wysubtelnienie naszej zdolności do uchwytywania tego, co minione, dzięki czemu nie podchodzimy już do przeszłości tak, jak choćby malarz Albrecht Altdorfer, który namalował bitwę z udziałem wojsk Aleksandra Macedońskiego w średniowieczno-renesansowych strojach ówczesnych armii. Staliśmy się raczej wrażliwi na to, co w przeszłości odmienne. Jest to z pewnością nowość niebezpieczna. Nie kto inny jak Nietzsche wypowiedział ostrzegawcze tezy o pożyteczności i szkodliwości historii dla życia, i z pewnością jest prawdą, że świadomość historyczna wytworzyła rodzaj krytycznej rezerwy, która ostrzega przed wszelkim dogmatyzmem w obszarze zdarzeń historycznych.

20:50, anton1914
Link
piątek, 11 kwietnia 2014

Czasami nie jest źle, także dla laika, rozpocząć od wyjaśnienia jakiegoś słowa. Jest takie niemiecko słowo Lebenswelt, które można przetłumaczyć jako „świat-naszego-życia”. Istnienie tego słowa zawdzięczamy założycielowi szkoły fenomenologicznej Edmundowi Husserlowi, który wykraczał poza dotychczasowe ramy zagadnień teoriopoznawczych. A te były zawsze pewną teorią poznania naukowego. Dla XIX wieku tylko poznanie naukowe zasługiwało na miano poznania. Husserl jako pierwszy zbadał to, co strukturalizuje świat-naszego-życia; nie usiłował on wyjaśniać procesów postrzegania jako faktów psychologicznych, w oparciu o jakiś mechanizm asocjacji i dysocjacji lub na podstawie organizacji elementów przedstawieniowych, jak to było wówczas w zwyczaju, lecz pokazał, jak nawet w najprostszych, naturalnych doświadczeniach naszego codziennego życia tkwią całkiem inne prawidłowości, które możemy poznać.

Zilustruję to prostym przykładem. Oto mamy szklankę. Widzę ją przed sobą. Widzę ją z mojego punktu widzenia. Nie mogę jej jednocześnie widzieć tak, jak widzą ją słuchacze. Każde spostrzeżenie postrzega jedynie stronę poddaną postrzeganiu, a wycieniowuje stronę odwrotną. Jest to w pewnym sensie trywialne. Jednakże można to uznać za jedyne zrozumiałe prawo postrzegania. W przypadku innych zmysłów można szukać - i znajdować odpowiednich modyfikacji, można poprzez to dotrzeć do ważnych opisów naszego poznania. To była fenomenologia, nauka o wiedzy takiej, jaka się jawi. 

Nie podejmuje się już wyjaśniania poznania w oparciu o bodźce, a ich współdziałania nie przedstawia się jako mechanizmu. Postępuje się po prostu deskryptywnie i rozpoznaje prawidłowości świata postrzeżeń. To, co w taki sposób zostaje pojęciowo opisane, nie zawsze musi być tak elementarne i trywialne, jak „czyste postrzeżenie”. A może nie jest to wcale takie trywialne? Bo czymże jest czyste postrzeżenie? Czy mamy z nim do czynienia - jeśli mielibyśmy zostać przy moim przykładzie - wtedy, gdy biorę tę szklankę do ręki? Z pewnością nie. Noszę się raczej z myślą, by zaczerpnąć z niej łyk wody - jak to właśnie uczyniłem. Odbieram ją więc raczej jako coś, co służy mi do zwilżenia mego gardła. Nie widzę po prostu czegoś, co jest tutaj i co da się zmierzyć i stwierdzić środkami nauk przyrodniczych, lecz biorę ją jako coś, czym być powinno. Tak ją postrzegam, to znaczy rozumiem ją jako to, czym naprawdę jest, nie zaś jako rzecz w przestrzeni i czasie albo jako element dekoratywny, w który czyjaś kochająca ręka chce włożyć bukiet róż, lecz jako coś, co przygotowano tutaj dla mówcy. Brać coś jako coś oznacza interpretować. W rzeczywiście przeżytym życiu zawiera się o wiele więcej, niż obejmuje tzw. czysta konstatacja tego, co jest faktem. 

09:42, anton1914
Link
 
1 , 2 , 3 , 4

Ten blog uczestniczy w rankingu najlepszych blogów.